poniedziałek, 25 listopada 2013

Pierwsza gmina w Polsce bez podatków

Michałowo to niewielka gmina w województwie podlaskim, z około siedmioma tysiącami mieszkańców. Jednocześnie jest to najprawdopodobniej pierwsza gmina w Polsce, której mieszkańcy nie będą płacić podatków od nieruchomości.

21 listopada podczas sesji Rady Miejskiej podjęto uchwałę o zwolnieniu wszystkich mieszkańców gminy z podatków od nieruchomości, czyli budynków mieszkalnych, gruntów, na których znajdują się tego rodzaju budynki oraz inne budowle. 

Skąd taka szczodrość samorządowców? 
- Podjęliśmy tę decyzję, ponieważ gmina jest w doskonałej sytuacji finansowej. Dzięki temu możemy odciążyć mieszkańców. Chcesz być zwolniony z podatku, zamieszkaj w Michałowie. Wierzymy, że będzie to zachętą, aby ludzie chcieli budować się i zamieszkać w Michałowie. Każda gmina powinna podejmować działania prorozwojowe, a jeśli jeszcze przy tym skorzystają nasi mieszkańcy, to tym bardziej warto. Osoby starsze będą miały więcej pieniędzy na leki, a rodzice na podręczniki czy też inne potrzeby swoich dzieci - uzasadnia burmistrz Michałowa Marek Nazarko. 

Gmina jest w dobrej kondycji finansowej, m.in. dzięki temu, że przez jej tereny przechodzi nitka gazociągu jamalskiego oraz tłoczni gazu. W efekcie rocznie do budżetu wpływa prawie 10 mln złotych za dzierżawę gruntów. Dodatkowo w pobliżu Michałowo umieszczono największą inwestycje w tym regionie - Podlaski Port Lotniczy.


Po zniesieniu podatku do kasy gminy w przyszłym roku wpadnie około 0,5 mln złotych mniej, ale dzięki temu mieszkańcy zyskają rocznie po 400-500 zł.

W Michałowie realizowane są liczne inwestycje w zakresie infrastruktury sportowej, kulturalnej i turystycznej. Gmina posiada bowiem spory potencjał turystyczny dzięki atrakcyjnemu położeniu na styku Puszczy Knyszyńskiej i Puszczy Białowieskiej i bogactwu przyrodniczemu. W planowanym budżecie na rok 2014 zapisano 11,5 mln złotych na działania inwestycyjno-remontowe, co stanowi 43 proc. budżetu, a jeszcze wiele wniosków unijnych czeka na ocenę. Zadłużenie gminy to 28,65 proc. 


finanse.wp.pl

niedziela, 24 listopada 2013

Ranking systemów emerytalnych 2013


wp.pl

Marek Belka szuka stażystów. Płaci 2 tys. zł netto

Trzeba mieć ukończone studia wyższe (drugiego stopnia albo jednolite studia magisterskie) – najlepiej na kierunkach: ekonomia, finanse, bankowość. Prof. Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego, zaprasza absolwentów uczelni krajowych i zagranicznych na płatny staż. Jakie inne warunki trzeba spełnić i na co można liczyć? 


Stażysta otrzyma umowę o pracę na rok (od 01.01.2014 r.) oraz miesięczne wynagrodzenie zasadnicze w kwocie nie niższej niż 2 000 złotych netto. Może też liczyć na opiekę medyczną i ubezpieczenie grupowe. 

Podczas rekrutacji kandydatów decydować będzie średnia ocena ze studiów. Chętni powinni też znać co najmniej dwa języki obce, w tym biegle angielski. Poza tym – jak czytamy w regulaminie programu „Staże Prezesa NBP” - cenione u kandydatów będą: analityczne myślenie, dobra organizacja własnej pracy, nastawienie na współpracę. 

NBP oferuje też możliwość rozwoju zawodowego. Wyróżniający się stażysta będzie mógł wyjechać na zagraniczny wyjazd studyjny. Osoby, które chciałby wziąć udział w rekrutacji, powinny dostarczyć do 25 listopada 2013 r. dokumenty (m.in. list motywacyjny w formie research proposal, kopię dyplomu, referencje promotora z uczelni). Należy je przesłać korzystając z formularza znajdującego się na stronie internetowej instytucji. 

Stażyści zostaną wyłonieni w drodze rekrutacji. Pod uwagę brane będą dokumenty, rozmowa kwalifikacyjna i autoprezentacja wygłoszona po polsku lub angielsku. Regulamin i więcej informacji na ten temat można znaleźć na stroniE Narodowego Banku Polskiego.

Dodajmy, że program stażowy organizowany jest w NBP cyklicznie. Osoby zakwalifikowane odbywać będą staż w wyznaczonych Departamentach, w szczególności takich jak: Departament Operacji Krajowych, Departament Operacyjno- Rachunkowy, Departament Statystyki, Departament Systemu Finansowego, Departament Systemu Płatniczego, Instytut Ekonomiczny. 

Uczestnik programu będzie odbywać staż przez okres dwunastu miesięcy - w tym przez okres co najmniej sześciu-dziewięciu miesięcy we wskazanym przez przełożonych departamencie wiodącym, a w pozostałym okresie w trzech innych jednostkach. 

wp.pl

Weksle in blanco pułapką dla zatrudnionych

Główna Inspektor Pracy Iwona Hickiewicz ostrzega pracowników przed podpisywaniem weksli in blanco. Pracodawcy często uzależniają zatrudnienie właśnie od podpisania zabezpieczenia wekslowego.

- Taki podpis może narazić zatrudnionego na przykrości - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej minister Hickiewicz. Wyjaśnia, że pracownik podpisując taki weksel nie wie, że ten kwit może być przez pracodawcę wypełniony dowolną, nie ustalaną z pracownikiem kwotą.
Kodeks pracy nie zawiera jednoznacznych regulacji wyłączających stosowanie weksli dla zabezpieczenia potencjalnych roszczeń pracodawcy. Jest wprawdzie orzeczenie Sądu Najwyższego mówiące, że takie weksle są nieważne z mocy prawa. Orzecznictwo Sądu Najwyższego nie jest jednak wiążące we wszystkich sprawach i daje możliwość innej interpretacji.
Skutecznie mogą się bronić osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę i powinny to robić, jeśli taki weksel podpisały - podkreśla minister Hickieiwcz. Dodaje, że pracownicy nie wiedzą, iż taki weksel, nawet przez nich podpisany, zgodnie ze wspomnianym orzeczeniem Sądu Najwyższego jest nieważny. Trzeba więc dochodzić nieważności weksla.
O wiele trudniejsza jest sytuacja osób zatrudnionych na podstawie umów cywilno-prawnych. Takie osoby nie są chronione przez przepisy kodeksu pracy, mówiące, że roszczenie pracodawcy nie może przekroczyć trzech pensji pracownika, albo wartości rzeczywistej szkody. Dochodzi do sytuacji, że pracodawca na wekslu wpisuje sumę przekraczającą wysokość dotychczasowych zarobków zatrudnionego. Taki weksel na kwotę na przykład kilku czy kilkunastu tysięcy zostaje uruchomiony, przekazany do nadania mu klauzuli wykonalności i wędruje do komornika.
Minister Iwona Hickiewicz już dwukrotnie, bezskutecznie zwracała się do resortu pracy o jednoznaczne zmiany w przepisach kodeksu pracy. Kres nadużyciom chcą położyć również posłowie. Sejmowa komisja do spraw kontroli państwowej przygotowała projekt nowelizacji kodeksu pracy zakazujący pracodawcom stosowanie weksli in blanco.
Przewodniczący komisji Mariusz Błaszczak zobowiązał posłankę PO Julię Piterę, do jego wniesienia. Posłanka określa zjawisko wymuszania na zatrudnionych podpisywania weksli in blanco jako współczesne niewolnictwo w zakresie zatrudnienia. Także wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska mówi IAR, że ze skarg i rozmów z pokrzywdzonymi wynika, że jeśli ktoś długo bezskutecznie szuka pracy, to podpisze każdy kwit, byleby tę pracę zdobyć.


Koniec Winampa. Kultowy program zwija się po 15 latach

Winamp to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek związanych z komputerami. Ten niegdyś najpopularniejszy odtwarzacz muzyki po 15 latach znika z rynku.


Na oficjalnej stronie Winampa w krótkim oświadczeniu możemy przeczytać:
Strona Winamp.com i wszelkie usługi z nią związane przestaną być dostępne od 20 grudnia 2013 roku. W związku z tym nie będzie możliwe pobranie odtwarzacza multimedialnego Winamp. Prosimy ściągnąć najnowszą wersję programu przed datą zamknięcia serwisu. Dziękujemy za wspieranie nas przez 15 lat.

Popularny odtwarzacz multimedialny Winamp kiedyś królował na naszych komputerach. Był wręcz oczywistym wyborem, jeśli szukaliśmy sposobu na słuchanie muzyki zapisanej w postaci plików MP3. Pierwsza wersja programu została wydana 21 kwietnia 1997 roku. Podstawowy interfejs składał się tylko z okna zawierającego przyciski play, stop, pause oraz unpause.
Program bardzo szybko się rozwijał i już po kilku miesiącach od wydania pierwszej edycji powstał wydajny silnik z interfejsem graficznym rozpoznawalnym na całym świecie.
Minimalistyczny i elegancki UI, duża szybkość uruchamiania programu, możliwość tworzenia list odtwarzania i słuchania radia internetowego, a także obsługa tzw. skórek, która pozwalała dostosować wygląd do własnych upodobań - wszystko to składało się na ogromny sukces Winampa, który bardzo szybko podbił serca użytkowników na całym świecie. Winamp przez lata był niedoścignionym wzorem i wręcz programem obowiązkowym, bez którego użytkownicy PC nie wyobrażali sobie życia.
W 2000 roku z programu korzystało 25 mln użytkowników, a ich liczba ciągle rosła. W 2005 roku było ich 33 mln, a w 2006 roku 56 mln. Jednak za sprawą gruntownych zmian wprowadzanych w programie oraz szybko rozwijającego się internetu Winamp zaczął tracić na znaczeniu. Wielu użytkownikom nie podobały się wprowadzane udoskonalenia, w postaci gruntownej przebudowy interfejsu czy dodania możliwości odtwarzania plików wideo, przez co program nie uruchamiał się już tak szybko. Szukali oni alternatywy, którą stanowił odtwarzacz foobar czy AIMP3. Ponadto wielu użytkowników odeszło od Winampa i gromadzenia plików MP3 na dysku komputera za sprawą YouTube’a, który pozwala słuchać muzyki przez internet. W ostatnim czasie czarę goryczy musiały przelać muzyczne serwisy streamingowe, które przechowują muzykę w chmurze i obecnie są najnowszym sposobem na słuchanie muzyki na wszystkich urządzeniach podłączonych do internetu – od komputera, przez telewizor po telefon komórkowy i tablet.
tech.wp.pl

Kim jest Krzysztof Biegun, sensacyjny zwycięzca PŚ w Klingenthal?

Krzystof Biegun sensacyjnie zwyciężył w inauguracyjnych zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich, które odbyły się w Klingenthal. Same zawody odbyły się w bardzo loteryjnych warunkach. Szczęście jednak uśmiechnęło się do młodego Polaka, który może cieszyć się z życiowego sukcesu. Kim jest ów 19-latek? 

Szerszej publice sylwetka Bieguna nie jest znana. Jednak fani, którzy na bieżąco interesują się skokami narciarskimi na pewno słyszeli o zawodniku LKS Sokoła Szczyrk urodzonym w 1994 roku w Gilowicach. 

Biegun ma już za sobą sporo sukcesów w zawodach juniorskich. Polak zdobył już srebrny medal z młodzieżowym zespołem podczas mistrzostw świata, które odbyły się w 2013 roku w Libercu. Dwa lata wcześniej także drużynowo zdobył złoto w Olimpijskim festiwalu młodzieży Europy. W minionym lecie zajął trzecie miejsce w Letnim Pucharze Kontynentalnym. 

Biegun w zawodach Pucharu Świata zadebiutował w poprzednim sezonie podczas konkursu w Oberstdorfie. Wówczas uplasował się na trzydziestym miejscu i zdobył pierwszy punkt w PŚ. - I tak bardzo się cieszę jak na debiut - wówczas mówił. 

Krzysztof nie mógł lepiej rozpocząć tego sezonu. Nikt się nie spodziewał, że inauguracja w jego wykonaniu będzie aż tak dobra. Warto jednak podkreślić, że przewidywano, iż nasz zawodnik namiesza w stawce. Bardzo pochlebnie o naszym reprezentancie wypowiadał się przed sezonem jeden z najlepszych skoczków świata Gregorem Schlierenzauerem. Austriak stwierdził, że: "Andreas Wellinger i Krzysztof Biegun mogą zaskoczyć w tym sezonie". 


sport.wp.pl

Nieoceniona pomoc Polaków w walce z nazistami! Czy udało się przechytrzyć Hitlera?

Walka polskiego podziemia w czasie II wojny światowej obejmowała nie tylko akcje na terenie naszego kraju. Kurierzy Armii Krajowej często przemieszczali się między Polską a Wielką Brytanią, żeby przekazywać cenne informacje. Ale jedna z operacji była szczególnie istotna, ponieważ jej zadaniem było nie tylko przewiezienie ważnych osób, ale także niezwykle niebezpiecznego pocisku rakietowego, wyprodukowanego przez III Rzeszę. Jakim sposobem udało się przetransportować, pozostając niezauważonym, tak potężną broń? 

Operacja Most III bądź Operation Wildhorn III, bo taka jej nazwa figuruje w brytyjskich dokumentach, była ściśle tajną akcją, w której uczestniczyły Armia Krajowa i wojska aliantów. Operacją o znaczeniu strategicznym dla przebiegu wojny, o której wykonanie niepokoił się sam premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill. Jej celem było bowiem nie tylko przewiezienie kurierów wojsk podziemia, lecz także niezwykle ważnego dla Niemców pocisku, V2. Co było w nim tak ważnego? Był to pierwszy rakietowy pocisk balistyczny w historii, na ówczesne czasy jedna z najnowocześniejszych broni. Naziści pracowali nad jej konstrukcją już od połowy lat trzydziestych, przeznaczając na badania ogromne środki finansowe. Do produkcji pocisku wykorzystano więźniów obozów koncentracyjnych, z czego aż 12 tysięcy umarło w trakcie prac. Pocisk miał być dla Hitlera jedną z kluczowych broni, która miała posłużyć do ataku na Wielką Brytanię. Pędzący z prędkością ponaddźwiękową V2 był pierwszym na świecie, który zdołał przekroczyć granicę przestrzeni kosmicznej. 

Nic dziwnego, że Brytyjczykom bardzo zależało na poznaniu szczegółów produkcji tej broni. O ogromnym zagrożeniu dowiedzieli się jednak od polskiego wywiadu dopiero w 1943 roku. Po zbombardowaniu przez aliantów głównego ośrodka badawczego w Peenemünde na wyspie Uznam, naziści przenieśli produkcję broni w różne miejsca na terenie Polski. Na miejsce do jej testowania wybrano poligon w niewielkiej wsi Blizna (obecnie województwo podkarpackie), którą wcześniej wysiedlono. Mimo że teren był dobrze chroniony i zamaskowany, Polakom udało się zebrać elementy wystrzelonej tam rakiety. Dokonał tego Michał Kasza, komendant gminny Batalionów Chłopskich. Po dokładnym zbadaniu niewybuchu w tajnych laboratoriach Armii Krajowej, podjęto decyzję o przesłaniu pocisku do Wielkiej Brytanii. 

Operację o nazwie Most III zaplanowano na noc z 25 na 26 lipca 1944 roku. Polegała ona na przewiezieniu z Brindisi we Włoszech do naszego kraju kurierów i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego: Kazimierza Bilskiego, Leszka Starzyńskiego, Bogusława Ryszarda Wolniaka i chyba najbardziej dziś znanego, Jana Nowaka Jeziorańskiego, późniejszego dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Po dotarciu na miejsce, miano w zamian zabrać na pokład innych ważnych działaczy: Tomasza Arciszewskiego, Józefa Retingera, Tadeusza Chciuka, Czesława Micińkiego i Jerzego Chmielewskiego. Ten ostatni był odpowiedzialny za chronienie pocisku. Wiózł także szczegółowy raport z jego badań. Na pokład nie miał szansy wsiąść Antoni Kocjan, który czynnie uczestniczył w opracowywaniu właściwości rakiety. Jeszcze w czerwcu 1944 roku został schwytany i uwięziony na Pawiaku, a następnie zamordowany dwa miesiące później. 


niewiarygodne.pl